Paulina + Piotr
SUKNIA ŚLUBNA: Cameoo
BUTY: Loft 37
GARNITUR: Lancerto
To była moja pierwsza ślubna sesja plenerowa w Chorwacji. I pomimo, że miałem już doświadczenie w fotografowaniu za granicą, ten wyjazd wymagał szczególnej uwagi i planowania. Zwłaszcza jeżeli można przyjechać tylko na jeden dzień, być pozbawionym czasu na zapoznanie się z lokalizacją i zakładając, że pogoda będzie idealna – przecież to Chorwacja. W lipcu. Co może być na niebie oprócz słońca?
Podróż na Hvar autem bez klimatyzacji to wyzwanie. Filmy (klisze) nie tolerują wysokich temperatur – podobnie jak ja. Na codzień przechowuję moje zapasy Fuji i Kodaka w lodówce. Przyjazd wieczorem pozbawił mnie możliwości „scout’owania lokacji”, więc musiałem odłożyć to na poranek dnia, w którym mieliśmy robić zdjęcia.
O 4:00 nad ranem rozszalał się sztorm. Padało cały ranek, całą porę lunch’ową, całe południe i już myślałem, że będzie padać cały dzień. Prognoza pogody zawierała przelotne opady rano, popołudnie klarowne. Ustalona godzina rozpoczęcia zdjęć to 19:00 w umówionej lokacji – tylko lokacja, na wysokości godziny 17:00, była jeszcze nieznana.
Skończyło się w zatoczce przy polu namiotowym. Krótka wspinaczka przez klifowy las, i po kilkunastu minutach stanęliśmy na wielkiej, białej skale. Zachód słońca, kamienista plaża, krystalicznie czysta woda Morza Śródziemnego… Szkoda, że światła do fotografowania zostało mi na jakieś 30 minut. Postanowiliśmy więc, dodatkowo, umówić się o nieludzkiej, rannej porze następnego dnia i zrobić kilka zdjęć na uliczkach Starego Gradu. Tuż przed wypłynięciem mojego powrotnego promu.
Paulina i Piotr to cudowni ludzie. Każdemu życzę takiej pary ślubnej. Są naturalni, prawdziwi, pełni radości i energii. W oka mgnieniu, pod presją czasu, wbrew wszelkim przeciwnościom pogodowym, powstała sesja plenerowa w Chorwacji, której rezultat możecie podziwiać poniżej.